top of page
Kotwica 1
Kotwica 2

Teneryfa północna – przeprowadzka, remont i nowe życie w Buenavista del Norte

  • 21 lis
  • 6 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 5 dni temu

Chwilę mnie tu nie było, bo od kilku miesięcy całą moją uwagę pochłania jedno miejsce. Takie, którego nie da się dobrze opisać, a bardzo łatwo je pokochać.

To nie był żaden wielki plan, raczej splot okoliczności i trochę intuicji, która w końcu zaciągnęła nas na Teneryfę północną – a dokładniej na jej północny zachód 🙂 Tam, gdzie wyspa oddycha spokojniej.


Od kilku miesięcy remontuję dom w Buenavista del Norte i uczę się żyć wolniej: bliżej natury, bliżej oceanu i bardziej w rytmie lokalnego życia niż kalendarza.


Widok na klify Buenavista del Norte i pole golfowe Golf de Buenavista, z potężnym masywem Teno w tle i słońcem odbijającym się w oceanie. Surowa, zielona północ Teneryfy w pełnej krasie.


Jak to się zaczęło – nasza droga na północ Teneryfy


Gdy przeprowadziliśmy się na Teneryfę, przez pierwsze pół roku mieszkaliśmy na północy, w Icod de los Vinos, na obrzeżach miasteczka położonego na wysokości ok. 235–300 m n.p.m.

Miejsce zarezerwowaliśmy zdalnie i trochę przypadkiem – trudno było znaleźć apartament przyjazny zwierzętom. Sam dom okazał się bardzo ładny, a apartament miał niesamowite widoki z obu stron. Wystrój pozostawiał sporo do życzenia, ale wtedy potrafiliśmy na to przymknąć oko.

Nie było to jednak spełnienie kanaryjskiego marzenia – zimą chłód w nieocieplonym apartamencie dawał się we znaki. Mimo tego przyroda północy Teneryfy od początku mnie zachwycała. Zieleń, zapach powietrza, błękit oceanu i majestatyczne zbocza Teide – to wszystko sprawiało, że trudno było mi się z tą częścią wyspy rozstać, gdy przenosiliśmy się na południe.


Smocze drzewo w Icod de los Vinos na północy Teneryfy, otoczone zieloną doliną, palmami i tradycyjnymi kanaryjskimi domami.
Stary biały kanaryjski dom porośnięty bugenwillą w odcieniach różu i pomarańczu, z dachówkami i zielonym zboczem góry w tle – kolorowa uliczka na północy Teneryfy.
Nasze pierwsze miesiące na Północy Teneryfy


Trzy lata na południu Teneryfy – doświadczenie i kontrast


Kolejne trzy lata spędziliśmy w San Isidro  – wygodnym, praktycznym, ale mało urokliwym miasteczku na południu wyspy. To miejsce dobre do życia: blisko lotniska, sklepów, siłowni. Ale brakowało mi tu czystości, zieleni i spokoju, które tak bardzo lubię na północy.


Na południu szybko poznaliśmy też zjawisko kalimy – suchego, gorącego wiatru znad Sahary, który przynosi ze sobą piasek i pył zawieszony w powietrzu.W czasie kalimy powietrze staje się cięższe, widoczność spada, a niebo przybiera odcienie żółci i pomarańczy. To zjawisko typowe dla Wysp Kanaryjskich, ale na Teneryfie północnej odczuwa się je znacznie łagodniej – powietrze jest świeższe, a niebo szybciej wraca do „normalności”.



Szukanie wymarzonego miejsca do życia stało się naszym głównym tematem – czasem ekscytującym, czasem męczącym. Rozważaliśmy wszystko: mieszkanie na południu czy dom w górach, bliżej plaży czy miasta, w Santa Cruz czy bliżej natury.

Budżet, lokalizacja, klimat – każde „za” miało swoje „ale”.


Las Eras – południe bez filtrów i pierwsza lekcja remontu


W międzyczasie kupiliśmy mały apartament na wynajem w Las Eras – cichej, lokalnej miejscowości na południowo-wschodniej Teneryfie. Chcieliśmy zobaczyć, jak wygląda życie w mniej turystycznej części południa, bliżej tej „prawdziwej”, codziennej wyspy.

Las Eras było inne: spokojne, pełne mieszkańców wyspy, rybaków, rodzin, ludzi, którzy naprawdę tam żyją. Utwierdziliśmy się  w przekonaniu, że to właśnie autentyczna Teneryfa, bez resortów i hotelowych stref, jest nam bliższa – i w głowie powoli zaczęły nam się układać kolejne kroki.

Las Eras nauczyło nas też cierpliwości – bo właśnie tam poznaliśmy, co naprawdę znaczy remont na Teneryfie.


Pierwsze prace, niespodzianki, „lokalne terminy” i tempo, które żyje własnym rytmem. To doświadczenie bardzo się przydało później przy remoncie w Buenavista – już wiedzieliśmy, że na tej wyspie nie da się niczego przyspieszyć. Trzeba się w nią po prostu wsłuchać.




Powrót na północ – decyzja serca i rozsądku

W pewnym momencie usiedliśmy i ustaliliśmy, co tak naprawdę jest dla nas ważne:

  • w miarę płasko (a o to na Teneryfie wcale nie jest łatwo...), bo oboje lubimy sport i spacery

  • lokalnie, z dala od turystów,

  • blisko natury i centrum sportowego,

  • dobre powietrze, którego na południu  coraz częściej brakuje, z powodu pojawiającej się coraz częściej kalimy. Ta choć bywa na całej wyspie, na Teneryfie północnej odczuwalna jest zdecydowanie mniej.


Paradoksalnie bliskość oceanu przestała być kluczowa – Las Eras pokazało nam, że życie tuż przy wodzie ma też swoje minusy, jak ciągła wilgoć w ścianach i powietrzu.

I wtedy wrócił temat Teneryfy północnej. Bo jeśli szukasz zieleni, przestrzeni i spokoju, północ zawsze pojawia się na tej liście.


Pierwsze, dłuższe spotkanie z Buenavista del Norte


Oglądaliśmy sporo nieruchomości, aż pewnego dnia mój mąż namówił mnie, żebyśmy pojechali do Buenavista del Norte – miasteczka, które znałam tylko z jednej, krótkiej wizyty. Nie byłam przekonana. Po doświadczeniu z Icod wydawało mi się, że północ jest zbyt trudna do mieszkania.


Zgodziłam się jednak – z ciekawości i z myślą, że „północ północy nierówna”.

Pierwszy dom, który zobaczyliśmy, był poza naszym budżetem. Za to właściciel, z typową kanaryjską gościnnością, oprowadził nas po okolicy i pokazał niesamowitą siłownię miejską nad samym oceanem, z widokiem na fale, klify i zachód słońca.

W tym momencie zrozumieliśmy, że to może być „to”.

Buenavista kupiła mnie spokojem, zielenią i tą dziwną energią miejsca, które jest niby na końcu drogi – a jednocześnie bardzo w centrum natury.



Mikroklimat Buenavista del Norte - jedyny w swoim rodzaju


Buenavista del Norte ma typowy mikroklimat północno-zachodniej Teneryfy – łagodny, wilgotniejszy i zdecydowanie bardziej zielony niż południe wyspy.

Lato zaczyna się tu później (w praktyce często od września do listopada, a bywa, że ciągnie się dłużej), jest przyjemne, z temperaturami zwykle w granicach 25–28°C, bez męczących upałów. Zimą temperatury rzadko spadają poniżej 18°C.


Częściej pojawiają się chmury i krótkie deszcze, dzięki którym okolica jest tak soczyście zielona.Dzięki górom Teno i cyrkulacji morskiego powietrza słońce świeci tu naprawdę często, a deszcze są raczej przelotne niż długotrwałe.





Miejscowość otoczona jest oceanem i górami Parku Rural de Teno, co tworzy naturalny balans między świeżym morskim powietrzem a górskim mikroklimatem – idealny dla osób, które cenią naturę, spokój i czystsze powietrze niż w suchszej części południowej.


Fun fact o nazwie

Mała ciekawostka: Buenavista del Norte, jedno z najstarszych miasteczek na Teneryfie, naprawdę ma tak piękną genezę, jak sama nazwa.

„Buena vista” oznacza po prostu „piękny widok”.

Kiedy pierwsi osadnicy dotarli tu ponad pięćset lat temu, zachwyciły ich klify Teno, otwarte widoki na ocean, zielone doliny i Teide w tle. Podobno padło wtedy klasyczne „¡Qué buena vista!” – jaki piękny widok! I tak ta nazwa została do dziś.

Druga część nazwy – del Norte – została dodana później, aby odróżnić miejscowość od innych nazw „Buenavista” na Wyspach Kanaryjskich lub w Andaluzji i podkreślić położenie na północnym krańcu Teneryfy.

Miasteczko stało się formalnie znane jako Buenavista del Norte już w dokumentach z XVI wieku.


Dom, który znalazł nas sam


Od tego momentu zaczęliśmy już konkretnie szukać domu w okolicy Buenavista.W ogłoszeniach mieliśmy kilka opcji, ale zdecydowaliśmy się zobaczyć jeden – ten, który na zdjęciach wyglądał dość przeciętnie. Ot, kolejny kanaryjski dom do remontu.

Zbieg okoliczności (a może coś więcej) sprawił, że przyjechaliśmy do miasteczka, weszliśmy na taras i zobaczyliśmy widok na Punta de Teno, ocean i pole golfowe. Decyzja zapadła dosłownie w kilka sekund.

Właścicielka miała w sobie tyle ciepła i spokoju, a dom tak dobrą energię, że od razu poczuliśmy, że to jest to! Zdecydowaliśmy się podpisać umowę rezerwacyjną jeszcze tego samego dnia.

Tak zaczęła się nowa historia starego domu. Powstała Casa Palmera Verde – nasz mały świat na północnym zachodzie Teneryfy.


Czy miałam wątpliwości?


Oczywiście. Zastanawiałam się, czy ja, przyzwyczajona do tempa dużego miasta, poradzę sobie w małej, bliskiej sobie społeczności. Że zatęsknię za miastem, za dynamiką, za anonimowością.

Ale wystarczyło kilka dni po przeprowadzce, by zrozumieć, że tu wszystko ma inny rytm i sens. Że cisza potrafi być pełna życia, a ludzie – prawdziwie obecni.

Że życie na północy Teneryfy ma w sobie spokój, którego od dawna szukałam. Serio.


Teneryfa północna– inny klimat, inne tempo, inne szczęście


Teneryfa północna ma swój własny rytm.Pogoda potrafi zmienić się kilka razy w ciągu dnia, ale słońce i deszcz tworzą tu naturalną równowagę. Zieleń rośnie bez wysiłku, powietrze jest świeższe, a niebo ma dziesiątki odcieni.


O klimacie „Teneryfa północ – południe” mówi się dużo, ale żeby to zrozumieć, trzeba tego po prostu doświadczyć.


Północ to nie „zimno” – to świeżość. To balans między słońcem a cieniem, między ruchem a spokojem.


Mam wrażenie, że klimatu Teneryfy nie da się opisać w prosty sposób. Jego zmienność na tak niewielkim obszarze trzeba po prostu poczuć. Dopiero wtedy głowa i ciało zaczynają rozumieć, jak różne mikroklimaty potrafią tu współistnieć obok siebie i jak naturalnie pogoda zmienia się w zależności od miejsca na wyspie.

Buenavista del Norte to też trochę inna historia.

Dla mnie to nie sama „północ Teneryfy”, tylko północny zachód i część tzw. Isla Baja (temat na osobny wpis).Tu klimat też jest specyficzny – cieplejszy, bo bliżej oceanu i masywu Teno, który mocno wpływa na chmury i wiatr. Słońce świeci często, wiatr jest zwykle umiarkowany, a chmury tworzą spektakl, który nigdy się nie nudzi.

To naprawdę inna, wyjątkowa i bardzo autentyczna Teneryfa.


Dziś


Dziś remontujemy Casa Palmera Verde i naprawdę czuję, że znalazłam swoje miejsce.Pracuję, tworzę, uczę się rytmu wyspy.Czasem brudzę ręce farbą, wykańczam dom, dbam o detale, żeby zachować duszę kanaryjskiego domu, ale dodać mu trochę „naszego”.

Szykujemy też mały apartament dla osób, które kiedyś będą chciały zobaczyć tę część Teneryfy północnej oczami mieszkańców.

A czasem po prostu siedzę na tarasie i patrzę na góry, słońce i ocean.I myślę sobie, że tu naprawdę każdy dzień ma sens.



Nasze pierwsze miesiące w Buenavista del Norte i Casa Palmera Verde




Jeśli masz ochotę podglądać nasze życie na północnym zachodzie Teneryfy i metamorfozę Casa Palmera Verde na bieżąco, zajrzyj na mój Instagram @tenerife.essence. A jeśli wolisz spokojniej, z kubkiem kawy w ręku – zapisz się do newslettera. Co jakiś czas wyślę Ci kawałek tej naszej „północy” prosto do skrzynki ✉️🌿



Komentarze


Dowiedz się więcej! 

Aby otrzymywać unikalne wskazówki i więcej informacji o tej niezwykłej kanaryjskiej wyspie zapisz się do newslettera.

Okrągły obrazek z liniowym rysunkiem przedstawiającym słońce zachodzące nad oceanem, palmą i kaktusem na tle wulkanu Teide
bottom of page